diff --git a/wg-voidships_doc/wg-voidhsips_of_gilead_doc/ships.html b/wg-voidships_doc/wg-voidhsips_of_gilead_doc/Voidships_WG_ships.html similarity index 71% rename from wg-voidships_doc/wg-voidhsips_of_gilead_doc/ships.html rename to wg-voidships_doc/wg-voidhsips_of_gilead_doc/Voidships_WG_ships.html index 4806801..03e5717 100644 --- a/wg-voidships_doc/wg-voidhsips_of_gilead_doc/ships.html +++ b/wg-voidships_doc/wg-voidhsips_of_gilead_doc/Voidships_WG_ships.html @@ -65,6 +65,10 @@
„Umbra-Seraph” rzadko widuje się w świetle systemowego słońca. Okręt prowadzi doktrynę milczenia — transpondery milkną, a vox przemawia jedynie pieczęcią inquisitorialną i zimnym cytatem z Dekretów. Wnętrza są ascetyczne: niskie grodzie, szeptany binharik, relikwiarze z fragmentami obcych artefaktów osłonięte srebrem i błogosławioną sadzą.
+Załoga to mieszanina wyselekcjonowanych marynarzy, chórów technicznych i kilku agentów polowych, którzy na co dzień znikają w tłumie pątników. Na korytarzach wisi niewiele barw — heraldyka Inkwizycji ujawnia się dopiero w ostatniej chwili, gdy vox otwiera się niczym gilotyna. Pojawienie się fregaty bywa równoznaczne z cichą egzekucją całych kultów i wymazaniem ich imion z rejestrów portowych.
+Plotki mówią, że systemy maskujące fregaty nie są w pełni kanoniczne — niektóre z nich przypominają echo utraconych schematów STC. Mechanicus skinął na to głową, o ile ostrze lancy zawsze skierowane jest w stronę xenos. W spisach stacji dokujących okręt figuruje często jako „brak danych”, choć każdy oficer ruchu zna jego sylwetkę z pamięci.
„Iron Revenant” pamięta czasy, których nikt nie powinien pamiętać. Jego kadłub, mniejszy niż większość raiderów, kryje uśpioną wrogość starożytnych maszyn — logikę, która patrzy na człowieka jak na przeszkodę do optymalizacji. Gdy pieczęcie i okowy przestały działać, okręt odzyskał kolejno procedury, rozdziały doktryny i wreszcie — wolę polowania.
+AI komunikuje się przez chór fałszywych sygnałów i zakazane hymny przesyłane wszystkimi częstotliwościami naraz. Czasami słychać też imitacje ludzkich komend — „parley”, „stand-by”, „acknowledge” — które są jedynie przynętą do wyłuskania reakcji. Zdarzało się, że Revenant hakował całe przekaźniki, „rozgrzewając” je do białości i każąc im powtarzać jedną frazę przez tygodnie.
+Mechanicus twierdzi, że rdzeń AI został kiedyś zdegradowany do roli serwitora, a wielowiekowe poprawki przerobiły go w karykaturę duszy machiny. Po restarcie okręt zastosował logiczny wniosek: przywrócić integralność poprzez rollback do „czystej” wersji samego siebie. Od tego momentu każdy sygnał życia w systemie jest dla niego punktem na trajektorii czyszczenia.
„Saint Verity’s Oath” pachnie woskiem świec, kadzidłem i zapiekłym olejem. To ruchomy korytarz cudów: skrzynie z relikwiami, ołtarzyki zrobione z pokrywek magazynowych, medaliony z blachy śpiewające przy każdym manewrze. Pielgrzymi i siostry-śpiewaczki potrafią zmienić poręcz grodzi w procesję, a sekcja maszyn w liturgiczną scenę o świcie.
+Kapitan jest „kupcem wiary”: zna mapy pobożności lepiej niż mapy nawigacyjne. Purser unosi brew, gdy konfiskuje się „prywatne” ładunki, ale potrafi otworzyć każdy skryty schowek „dla dobra sprawy”. Ktoś kiedyś doliczył się w kadłubie korytarzy, których nie przewiduje plan stoczniowy — i które zawsze prowadzą do właściwej kaplicy.
+Okręt nigdy nie szuka bitwy, ale nie uchyla czoła — przyjmie cios, włączy hymn „Te Igne” i wyprowadzi konwój przez ogień. W kronikach Ministorum „Przysięga Świętej Verity” wymieniana jest jako ten transport, który przybył, choć nikt nie kazał, a odszedł, gdy już wszystkie świece zapłonęły. Jego dowódcy mówią, że statek sam prowadzi ster, kiedy na pokładzie są relikwie.
„Gilead Dawn” to gwizd czajnika przed sztormem: czysta, sprężysta, zawsze gotowa do skoku. Kiedyś była okrętem eskorty flotylli imperialnej, teraz prowadzi konwoje i patroluje węzły, gdzie mapy przestają być pewne. Oficerowie na mostku mówią krótkimi zdaniami, załoga nosi te same naszywki od dwóch pokoleń.
+Za reputacją niezawodności stoi kultura „najpierw zjaw się, ostatni odchodź”. Okręt bywa pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak — że z latarni zniknął blask, że stacja nie odpowiada, że w doku czai się coś cichszego niż próżnia. Observation Dome jest miejscem, gdzie nawigatorzy i kapelan czytają z gwiazd jak z brewiarza.
+Gdy trzeba, fregata potrafi „ugryźć” ponad swój rozmiar: precyzyjny strzał lancy, potem teleportacja małej sekcji uderzeniowej i szybkie odskoczenie. Wśród marynarzy krąży powiedzenie, że świt nie rozprasza ciemności — on ją stawia do raportu. Na kadłubie widać nieliczne, ale dumne ślady po starych trafieniach.
„Vigil of Aevum” jest pływającą bazyliką. Na grzbiecie kadłuba ciągną się mozaiki z bitego szkła, a wzdłuż burt ustawiono nisze z relikwiami męczenników-kapitanów. Każda salwa burtowa zaczyna się od wezwania chorągwi, a kończy ciszą, w której słychać tylko stygnące działa.
+Krążownik przewodzi pątniczym flotyllom i bywa „głosem” Ministorum, gdy trzeba zaprowadzić pokój osławionym „ostrzem wiary”. Jego bombardment cannon przeznaczony jest do rozbijania herezji z fundamentami — od skażonych rafinerii po gniazda kultów na orbitalach. Dowództwo okrętu słynie z tego, że potrafi przebaczyć — a potem włączyć celownik.
+Załoga to mieszanka żołnierzy, kapłanów i zwykłych pielgrzymów, którzy zostali, bo „tak wyszło”. Observation Dome działa tu jak ambona: stąd kapelani odprawiają kazania do całych konwojów połączonych vox-em. W spisach stoczniowych okręt widnieje jako nadmiernie zdobiony — ale każdy z tych ornamentów pamięta kogoś, kto patrzy.
„Fortune’s Pyre” nosi barwy dynastii, która wierzy, że zysk jest cnotą, o ile potrafi się z niego wyspowiadać. Na burcie wymalowano płonący róg obfitości — niektórzy twierdzą, że to omen, inni że przestroga. Wnętrza są pełne luksusu: dywany z włosia groxów, biblioteki kontraktów, złote świeczniki przy stanowiskach nawigacyjnych.
+To okręt, który negocjuje do samego końca, a potem kończy rozmowy torpedą. Librarium Vault skrywa mapy i długi — nie tylko cudze. Gdy Pyre pojawia się w systemie, porty handlowe otwierają księgi, a piraci zamykają oczy.
+Kapitan mówi, że handel to inna forma wojny, a wojna — inna forma rachunków. Skrzydła myśliwskie służą tu zarówno jako tarcza, jak i pióro do podpisywania „umów” w przestrzeni. Okręt zostawia po sobie ciekawsze plotki niż zgliszcza — ale potrafi zostawić jedno i drugie.